Zobacz ostatnie wpisy:
„Avatar” zachwyca nie tylko wiernych fanów „Star Wars”.

Kiedy zobaczyłam poster zapowiadający premierę przełomowego „Avatara” i podekscytowany wzrok mojego chłopaka pomyślałam „Łe… kolejny kasowy hit z wielkimi potworami i super efektami specjalnymi”. Jednocześnie wiedziałam, że „czekaliśmy” na niego pół roku a Cameron pracował nad nim 15 lat więc i tak koniecznie wybierzemy się na premierę. Ubierając IMAXowe okulary 3D pełna przerażenia zareagowałam na wiadomość, że seans trwa 3h. Pomimo wszystkich uprzedzeń, mimo bycia antyfanką wielkich zielonych potworów z gatunku science fiction, wychodzących galaretowatych mózgów i migotliwych konstelacji zmodyfikowanych DNA obcych 10 itd. Wyszłam z kina oczarowana i ZASKOCZONA.

Dlaczego AVATAR ujmuje? Dlaczego jest kogenialny? Ponieważ historia w filmie zawarta (choć to brzmi ponuro) jest bardzo prawdopodobna (możliwa) i pomimo niebieskich smukłych ciał hmoidalnych Na’vi, jest bardzo ludzka. Publiczność tego arcydzieła na pewno wyjdzie z kina podzielona na dwie grupy. Jedni to część pokolenia GAMEBOY’a (“czyli mojego” – Art), których urzeknie historia nakręcona nowoczesnymi kamerami 3D. Reżyser czekał aż technologia będzie tak dobra, że podoła jego wyobraźni. Natomiast dla drugiej grupy wszystkie ciekawostki techniczne stały się tylko podłożem dla wielkiej narracji posiadającej cechy mitologiczne, epos kultu natury, sens tradycji i społeczności lokalnych.
Avatar nie kłamie i jest daleki od wcześniejszej sztuczności kinowej fantastyki. Postacie komputerowe mają ludzkie oczy. Produkcja nie była leniwa i nie ułatwiała sobie zadania. Wszystkie sceny masowe, w których zazwyczaj kopiuje się postacie komputerowo zostały zaaranżowane jak w realu. Jeżeli w filmie pojawiły się setki Na’vi składający hołd drzewu życia to tyle samo statystów musiało odtworzyć taką scenę w realu. Ten film został dopieszczony w najmniejszym szczególe. Wzrusza, ujmuje, porywa fabularnie. Nie wiem czy to efekt zachwytu pierwszą w życiu wizytą w IMAXie , ale jestem pod wielkim wrażeniem filmu & kłaniam się przed moim nowym maestro KINA- Jamesem Cameronem (tak jak ja się swego czasu pokłoniłem przed jego “Otchłanią” – Art). Jest to ewidentnie pewien nowy rozdział w historii kina.

ANEGDOTKA: wszystkie sceny, które są wspomagane komputerowo były odtwarzane w rzeczywistości. Próby z realnymi aktorami odbywały się na Hawajach. Aby kamera zarejestrowała ruchy wszystkich mięśni bohaterzy filmu gonili skąpo odziani grając poszczególne sceny np. z dzidą itd. z kolejnymi przedmiotami. W pewnym momencie na planie znalazło się dwóch zupełnie przypadkowych i niezorientowanych turystów. Ponieważ scenę odtwarzali dwaj aktorzy (średnio rozpoznawalni) turyści rozpoznali tylko Camerona rozsławionego po hitowym Tytanicu. Ich komentarz był następujący: „Panie Cameron, ale pan zszedł na psy. Kiedyś Tytanic z Leo DiCaprio a teraz kręcisz pan pornole na bezludnej wyspie” …

W ogóle to muszę dodać, że te stworzone postacie mają w sobie coś niemożliwie pociągającego a ich ciała są takie dynamiczno-erotyczne.

Podziel się postem:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

  • ao

    to jest test komentarza

  • hotsauce

    Mnie rozwalil Avatar miodnoscia. Nie wiem jak to nazwac – moze ten film mial to cos + odpowiedni “visual impact”. Wyszedlem z kina zauroczony, a w kinie niejednokrotnie mialem gesia skore :) z podjary… Nie moge sie doczekac profesjonalnej fotografii 3d!

  • Czarna

    Ja także byłam oczarowana Avatarem, momentami łapałam się na tym że miałam rozdziwioną buzie :P W ogóle nie czuć że jest taki długi, wszystko dopracowane do ostatniego pikselika, rośliny, kolory, łączenie się Na’vi np. z drzewem… super. Zdecydowanie film Oscarowy. Zgadzam się z autorką recenzji, że Cameron otworzył “magiczne drzwi” do nowego kina.

  • dolii

    cytat z recenzji ` GW: “Jedno jest pewne – Avatar to arcydzieło współczesnego marketingu. Po całej tej wielkiej kampanii reklamowej, podsycaniu napięcia i wielkich słowach, ten film po prostu nie mógł się nie sprzedać. Szkoda że Avatar nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Ale źle nie jest.”//

  • Diab

    Avatar dostał odemnie przecisk na FB – wystarczy :D

  • http://tourdelans.pl/index.php/2010/07/tdl-your-personal-shopper-iv/ TDL: Your Personal Shopper IV | Tourdelans

    [...] Salt and pepper – tu taka rekompensata dla czytelników z poza Krakowa- on-line shop czyli moda w zasięgu myszy niezależnie od miejsca pobytu. W nim znajdziemy kreacje polskich projektantów mody. Sklep charakteryzuje bardzo szczegółowy podział na kategorie ubioru. Dla przykładu jeżeli sukienki to: małe czarne, wieczorowe, koktajlowe, sportowe oraz dzienne itd. Polecam dział torebkowy i bluzkowy. Tu pozwolimy sobie na ciekawostkę – zachęcam do oglądnięcia profilu Kasi Hubińskiej i jej nowej kolekcji jedwabi inspirowanej filmem Avatar. [...]

blog comments powered by Disqus