Zobacz ostatnie wpisy:
La Movida czyli Barca oczami Dolii
Znacie pojęcie La Movida? Był to wywrotowy ruch kontrkulturowy. Po dyktatorskim okresie generała Franco nastąpiło ożywienie. Wtedy to Hiszpanie postanowili porzucić skamieniałe formy wyrazu i totalnie popuścili wodze swojej wyobraźni. To był szalony okres, którego gwiazdą został Pedro Almodovar. Po tylu latach wciąż w wielu zakątkach Hiszpanii odnajdzie się ślady Movidy…

Vicky Cristina Barcelona to jeden z pierwszych filmów, na jakie wybraliśmy się razem z Arturem. Właśnie wtedy rozpoczęliśmy rytuał, który dziś już stał się tradycją, że zawsze przed seansem filmowym w Galerii Kazimierz wpadamy do Almy (po unikatową belgijską czekoladę). Zakochaliśmy się w Barcelonie od pierwszego wrażenia i zapadła obietnica wspólnego wyjazdu. Pewnego dnia Art pojawił się z niespodzianką – dostałam bilet do mitycznej Hiszpanii.

Nie chcę powielać opisu miejsc z przewodnika, więc skupię się na prywatnych ekstazach i zachwytach. Pierwszy problem metodologiczny to problem z kwalifikacją tego miasta. Każdego dnia Barcelona odsłaniała swe nowe oblicza i burzyła obraz, który budowaliśmy sobie dnia wcześniejszego. Momentami bardzo włoska (miejsce bliskie La Rambla) kręte uliczki przechodzące w zaułki artystycznej bohemy. Wtedy to przenosimy się w klimat porównywalny do tego, który panuje na krakowskim Kazimierzu. Miasto ma dwa statusy: dzienny i by night. Nocą otwierają się pomalowane i pełne kolorowych nalepek rolety, pod którymi były usytuowane kawiarnie, kluby i puby. Gwar, głosy, dymy, muzyczka to wszystko wydostaje się na zmęczone dniem uliczki i płynie wraz z beztroskim tłumem. Druga pora dnia: dzienna jest jakby spokojniejsza. Nagle wyrastają setki sklepów i sklepików: przepyszne piekarnie (najlepsze croissanty na świecie), sklepy spożywcze (wypełnione niebiańską hiszpańską Jamon) oraz butiki.

Butiki w Espanii są bardzo specyficzne (inne niż u nas). Dominują miejsca, gdzie można kupić produkty hand made (przede wszystkim ubrania). Wszystko jest unikatowe i jedyne w swoim rodzaju. Niektóre sklepy sprawiają wrażenie siedzib odjechanych kolekcjonerów, którzy w jednym sklepie wystawili swoje różnorodne znaleziska: od spódnic plisowanych w komiksy, po broszki materialne we wzory a’la Marimekko (swoista nowość, której nie widziałam w PL), poprzez sklep z ciekawymi kapeluszami i torbami męskimi, który okazuje się być nieobrandowanym Adidasem (ale prezentującym kolekcje, które w życiu nie przypominają marki słynącej z dresów;). Oczywiście to ta część bardziej undergroundowa. Zupełnie inna jest strefa shoppingowa w eleganckiej strefie (Passeig e Gracia). Tam bardziej fancy, lasie na Vespach oraz Channel etc. Hiszpania to również kolebka grupy Inditex, w jej skład wchodzi m.in. Zara. Zara właśnie w tej dzielnicy ma wielkość Galerii Krakowskiej (i przez Arta nie udało mi się jej obadać od wewnątrz!?). Dolii detektor wykrył też jeden sklep utrzymany w stylu „under construction” (link do posta).

Jeżeli Hiszpania to Gaudi (bez niego nic nie ma, on odcisnął niezacieralne piętno na hiszpańskiej estetyce) i wszystkich późniejszych twórcach. Artysta- architekt, szaleniec (o ile cech wspólnych z Artem: ) podjął odważne działanie i wymyślił sobie realizację secesyjnej bazyliki Sagrada Familia, która budowana jest już od 1882 roku…

Ale cała Hiszpania to przede wszystkim zatrzymane kadry z filmów Pedro Almodovara. Z takim jej obrazem jechałam do Barcelony i właśnie takie wspomnienie Hiszpanii zostanie w mojej głowie. Jest jednak wielki niedosyt. Hiszpanii trzeba by było poświęcić dużo więcej czasu. Hiszpania musi być zwiedzana leniwie, w Espanii trzeba mieć czas, żeby poleżeć na słońcu i poczuć piasek pod stopami.

PS. Wszystkie fotografie – Dolii i Art z wysłużonego nikosia z 50mm a po upadku baterii – z komórki. Nieco więcej można pooglądać na flikrze (link do Flickr slideshow), a jeszcze więcej, wspólnie na wódce ; )

Podziel się postem:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

  • kate

    Dolii, nie przejmuj sie Zara. Zamiast tego obligatoryjnie nalezy obadac inny sklep hiszpanskiej grupy – Massimo Dutti. I do tego nie trzeba tego robic w Barsie, bo z tego co wiem, wlasnie otwiera sie jeden w Galerii Krakowskiej. No i koniecznie wybierz sie sama, albo w kobiecym towarzystwie:-)
    Wracajac do Waszej relacji, sadzac po klimatach przesylam pewien link, moze Was zainteresuje. Co prawda to nie Hiszpania, ale pozostajemy w gronie hiszpanskojezycznym…
    http://www.lacantantedetango.com/

  • http://captainobvious.pl/?p=352 Barcelona « Captain Obvious Zwiedza Świat

    [...] i Doli już opisali swoje wrażenia. Mi się nie chce, więc zapraszam do czytania: Wersja wydarzeń wg Doli Wersja wydarzeń Komentarze: View Comments Uncategorized Blip Twitter Share blog [...]

  • Marta

    Ale zrobiliście smaka! A katedry nie wchodzą w charakter TDL? I czemu tak mało Was?

    M

  • Dolii

    Pozostajemy anonimowi:)

blog comments powered by Disqus