Personal Shopper to hasło, które słyszy się coraz częściej. Jest to profesjonalny i prywatny stylista, który pomaga w zakupach. Doradza nam jak zoptymalizować własną szafę. Obiektywnym okiem fachowca wskaże co wyrzucić a co ubierać częściej. Postanowiliśmy porozmawiać z jedną z pionierek tego terminu, jak i profesji w Polsce, z Moniką Jurczyk, bardziej znaną jako OSA czyli Osobista Stylistka. Zadaliśmy jej pytania, których odpowiedzi na pewno chcielibyście poznać.
TDL: Dla kogo jest stworzona “Personal Shopper”? Czy nie jest tak, że ludzie obawiają się “Os” ponieważ wydaje im się, że są skierowane do osób pozbawionych stylu?
OSA: Personal shopper jest absolutnie dla każdego- możesz mieć styl ale nie mieć czasu, możesz nie mieć stylu i potrafić się do tego przyznać, możesz czuć się przytłoczony nadmiarem ubrań w sklepach, a może wiesz jak chcesz wyglądać ale nie wiesz jak to zrobić? Personal shopper to remedium na wszelkie problemy stylowo-zakupowe. Najważniejsze jest to, że dobieramy ubrania do typu sylwetki, trendy nie są dla nas najwazniejsze.
TDL: We wszystkich poradnikach “Jak odnieść sukces” jest napisane, że “Po pierwsze powinno się być w czymś pierwszym”. Czy właśnie to jest kluczem do rosnącej potęgi imperium “OSY”? [dodamy, że Monika nie jest jedyną Osą]
OSA: Mam nadzieję, że nie tylko:) Ale to na pewno pomaga. To, że Osa był pierwsza nie zmieni się nigdy. Nazwa firmy przyjęła się jako nazwa zawodu- to też powod do dumy. Pierwszy spija śmietankę, ale bierze na siebie trudy popularyzacji zawodu, wypracowania standardów i popełniania błędów. Kolejni się na nich uczą. W poradnikach piszą też, że trzeba kochać swoją pracę- bez miłości do ubrań i ludzi też nie dałoby się tego zrobić. Dlaczego także do ludzi? Bo ubieranie to też terapia, przełamywanie pewnych barier. Osobisty Stylista jest miły i rozumiejący a nie przestylizowany, nadęty i krytykujący.
TDL: W Waszej “Akademii wizerunku” organizujecie szkolenia dla “Personal Shopper’ów”. Czy na prawdę uważacie, że każdy po szkole może się tym zajmować? Czy takich predyspozycji da się wyuczyć?
OSA: Jakbyśmy nie wierzyły to akademii by nie było. Robię tylko to, w co wierzę. Najfajniejsze w naszych szkoleniach jest to, że zasady teoretyczne już drugiego dnia wprowadzamy w czyn- uczestniczki stylizują się nawzajem, więc są zarówno stylistkami jak i klientkami. To bycie klientką uczy więcej, jeśli ktos potrafi się otworzyć na inne propozycje, pójść na kompromis- ma szanse w tym zawodzie. Wszystkie uczestniczki namawiam, żeby zasady ćwiczyły od razu na wszystkich znajomych- trening czyni mistrza. A sztuczki, których uczymy w Akademii powinien znać każdy- ubieranie byłoby dużo łatwiejsze. Szkolenie daje podstawy do bycia personal shopperem, reszta to kwestia ćwiczeń i determinacji. To zawód, w którym nigdy nie można spocząć na laurach. Szkolenie to też dobry sposób na przekonanie się, czy ten zawód jest dla mnie. Bo bycie stylistką to nie tylko modowe imprezy i czerwone dywany.
TDL: Czy obserwując modę w polskich warunkach- jest u nas miejsce na modę przez duże “M”? Nie odnosicie wrażenia, że nasze realia są tak przerażająco różne od sesji w lifestyle’owych magazynach modowych? Czy sieciówki zbyt bardzo nie zdominowały zakupowych marzeń Polek/Polaków?
OSA: Moim zdaniem to nie wina sieciówek, że ubieramy się nudno i niemodnie. My się mody boimy, jakby była operacją na otwartym sercu. Czarny jest bezpieczny, dżinsy uniwersalne i tak to się toczy…. pracuję jako osobista stylistka sześć lat, a nadal mnie zadziwia, że ubieranie się, Polacy traktują jak problem a nie miejsce do codziennej kreatywności czy sposób na osiągnięcie jakiś celów.
TDL: Czy chodzicie z Klientami/Klientkami po H&M’ach? Czy też preferujecie tylko markowe butiki? Czy może zamówić Personal Shopperkę do Cropa to obciach?
OSA: Najczęściej chodzimy do sieciówek, sklepów dla “klienta środka”. Personal shopperkę zamawiasz do takiego sklepu jakiego chcesz- my jesteśmy od tego, żeby z dostępnych tam rzeczy zrobić zestawy, w których będziesz świetnie wyglądać i ekstra się czuć. To klient decyduje ile chce wydać pieniędzy. Tylko lumpeksy sobie odpuszczamy- musimy mieć przekrój przez jak największą ilość fasonów, kolorów i rozmiarów.
TDL: Jak to wygląda od strony PS… czy zdarza się wam oceniać klientki? Czy czasami myślicie “Bożes… w takim XL rozmiarze to nie poszalejemy”: )
OSA: No święte nie jesteśmy;) Po pierwsze napotykamy przeszkody czyli np. brak rozmiarów. Musimy radzić sobie z tym co mamy w sklepach, więc czasem cudów nie ma. Najtrudniej jest, gdy klientka nie rozumie, że w rozmiarze XL nie może nosić się w stylu Kate Moss i czasami musi dopasować swoje wyobrażenia do rzeczywistości.
TDL: Czy potraficie mówić o mankamentach Klientek wprost, bez ogródek? Czy jest to bardzo newralgiczne i kłopotliwe dla Was?
OSA: Mamy swoje sposoby, żeby być szczere a jednocześnie miłe. Lata praktyki pokazały co się sprawdza a co nie. Ale musimy mówić prawdę- jak chcesz usłyszeć same komplementy, weź na zakupy: znudzonego męża (powie, że ładnie wyglądasz byle szybciej wrocić do domu) lub koleżankę (albo skupi się na sobie albo będzie bala się, że Cię urazi). Ale spokojnie, więcej mówimy o zaletach niż o “drobnych niedoskonałościach”.
TDL: Czy osoby zgłaszające się do was nie krępują się, kiedy ich wygląd nieco odstaje od lansowanych kanonów? Czy myślicie, że nietypowe rozmiary Klientek są bardziej przeszkodą czy też tylko dodatkowym argrumentem za tym, żeby się do was zgłosić?
OSA: Zdecydowanie argumentem za! Ubieranie modelek jest dla nas zbyt proste, lubimy wyzwania. Naprawdę wierzę, że każda kobieta w każdym rozmiarze może być piękna.
TDL: Może trochę “know how” dla dziewczyn, które myślą o zawodzie Personal Shopper. Jak PS dba o swój rozwój? Kupuje “Vogue” czy też jeździ na Fashion Week czy też po prostu chodzi po sklepach?
OSA: Magazyny modowe, blogi to na pewno inspiracja. Fashion Week, spotkanie z branżą daje niesamowitą energię. Natomiast sklepy i ich asortyment musimy znać (do niektórych sklepów wchodzimy jak do własnej szafy- wiemy co gdzie jest i jak to zestawić:) Przydaje się też znajomosć psychologii i zmysł obserwacji. Myślenie o stylizacji nie tylko jak o kreatywności, ale też zasadach które można sklasyfikować i zastosować.
TDL: Czy nie jest tak, że bardzo często ludzie nie doceniają waszego merytorycznego przygotowania? Czy Wy bazujecie przede wszystkim na estetycznym wyczuciu czy sporo tu “wiedzy książkowej”?
OSA: W którejś z gazet przeczytałam ostatnio, że stylista to ktoś, kogo rola ogranicza się do zalecenia dekoltu V grubszym osobom, a całej reszcie jest kompletnie niepotrzebny. Dziennikarka chyba ogląda tylko wystylizowane koleżanki z redakcji, bo większość z nas po prostu nie wie co pasuje do ich sylwetki. Mamy problem z obiektywnym jej określeniem, a co dopiero zastosowaniem zasad! Niestety jednak w tym stwierdzeniu jest też trochę racji- wielu stylistów myśli, że do ubierania innych wystarczy dobry gust i znajomość trendów, a to nieprawda. Przeczytałam chyba wszystkie książki dotyczace sylwetek, ale wciąż niektórych mi brakowało. Dlatego opracowałam własny system sylwetek, który jest niezbędny w pracy zarówno mojej jak i moich współpracowniczek. Trzeba mieć teorię sprawdzoną w praktyce. Po prostu.
TDL: Czy macie już swoje zboczenia zawodowe czyli czy często oceniacie sposób ubierania swoich znajomych? Czy ludzie boją się Was?
OSA: Ludzie się czasami boją, wiadomo jaki jest stereotyp stylisty w Polsce. Ale łamiemy lody już w pierwszych sekundach rozmowy:) Zdarza nam się rozglądać w co są ubrani inni, ale kto jak kto my wiemy jak można manipulować wizerunkiem, więc mu zbytnio nie ufamy. NIE OCENIAMY ZNAJOMYCH. PRZYSIĘGAM.
Zawsze mówię, że jeśli chcesz uslyszeć ocenę to musisz zapłacić:) No chyba ze prosisz o radę- wtedy trzeba być przygotowanym na konsekwencje.
TDL: Gdzie waszym zdaniem można się ubrać modnie nie przepłacając? Jak znaleźć kompromis między wielkimi metkami a masowymi sieciówkami? Czy z portfelem przeciętnej Polki można wyglądać elegancko?
OSA: Styl nie jest kwestią kasy. Nie sztuką jest kupić zestaw prosto z Vogue’a i się w nim zaprezentować. Sztuką jest ubrać się dobrze, niezależnie za ile.
TDL: Jakie osoby najczęściej zgłaszają się do was: młode matki, kobiety biznesu czy zorientowane na modę studentki?
OSA: Zorientowane na modę studentki raczej chcą być Osami. Nasze klientki to młode matki, kobiety biznesu, menadżerki, ale też księgowe czy przedstawicielki kreatywnych branż np. PR.
TDL: Jakie są główne grzechy Polek? Co źle robimy?
OSA: Polki się boją. Wygłupić, źle dopasować. Polki nie doceniają znaczenia ubioru na co dzień. Ubranie jest “tylko do pracy”, “tylko po domu”, “tylko na weekend”. Zaczyna brakować okazji do ubierania się. Moja filozofia, którą nazwałam “fashion moments” mówi o tym, że nawet zwykła kawa z przyjaciółką może stać się wyjątkowa i godna zapamiętania jeśli jesteśmy ładnie ubrane. Naprawdę warto na co dzień czuć się gwiazdą swojego życia. Niekoniecznie w rzeczach drogich lub niewygodnych- po prostu ładnych i dobrze dobranych.
TDL: Jak Polki wypadają na tle innych krajów? Czy uchodzimy za piękne i eleganckie?
OSA: Dość zachowawczo, ale dobrze! Jesteśmy zadbane, eleganckie, świadome własnych wad i zalet. Piękne!
TDL oraz OSA życzą wszystkim wielu “Fashion moments” w Nowym Roku oraz odważnych i niezachowawczych kreacji podczas imprezy Sylwestrowej!
Więcej o OSIE na www.personalstylist.pl
A zupełnie na koniec: “A czy wy skorzystalibyście z usług Personal Shopper?



